W labiryncie ludzkich spraw

Wpis

piątek, 02 listopada 2012

Urzędnicza rzeczywistość

    Dla każdego praworządnego i tego mniej praworządnego obywatela Urzędy kojarzą się ze złem koniecznym. Jako urzędnik i zarazem klient innych urzędów coś o tym wiem.

   Ludzie jednak zarazili się słynnym ciągle powtarzanym przez Pana Prezesa hasłem „Winny Tusk” Tu brzmi „Winny Urzędnik”.

   To prawda, że są urzędnicy i urzędnicy. W mojej placówce też są pokoje gdzie wole nie wchodzić bo samo spojrzenie na osobnika, który śmie przeszkadzać już poraża. Niestety są tacy co chamstwo mają już chyba zakodowane. Tych osób nie warto bronić, bo to już nic nie da.

   Ja mam zamiar bronić urzędnika – człowieka. Jak wiadomo, każdy jest tylko człowiekiem i każdy może mieć zły dzień. Dotyczy to kobiet i mężczyzn. Takiego załamanego swoimi sprawami urzędnika łatwo rozpoznać. Nie jest zły, nie zachowuje się po chamsku. Po prostu wygląda na zmęczonego, przygniecionego sprawami osobistymi.

   Jeśli traficie na takiego, który jest miły, ale może chwilowo zachować się trochę niegrzecznie, to znaczy, że trafiliście z czymś w czuły punkt. Możliwe, że chwile przed Wami miał bardzo niemiłego interesanta w tej samej sprawie. Jak już wspominałem każdy jest człowiekiem i każdy ma swój zapas cierpliwości. I tu mogę mieć pretensje do interesantów na których potem mówimy patenci. Musicie zrozumieć, że przepisy, rozporządzenia, ustawy, procedury nie my tworzymy. Tym zajmują się przełożeni, sejm, senat, rząd, którzy bardzo rzadko, a wręcz chyba w ogóle nie konsultują się z ludźmi, którzy potem wdrażają to wszystko w życie. Nie możecie mścić się na Nas za coś czego nie załatwicie jakbyście chcieli. Nas też przełożeni kontrolują i za naginanie przepisów tak aby pomóc interesantowi nie dostaniemy pochwały tylko naganę. Ja sam próbuje pomóc i naginać przepisy ile się da, ale w końcu ktoś sypie przełożonemu, jest upomnienie i niestety muszę być obojętnym dla interesantów przez jakiś czas, aż sprawa ucichnie. Nawet jak polecicie na skargę od kierownika czy Naczelnika to i tak nic lepiej nie załatwicie, a urzędnikowi i tak się oberwie. Oczywiście skargi działają, gdy jesteście pewni, że robimy coś naprawdę źle lub za bardzo opieszale. W tedy macie prawo, a nawet obowiązek złożyć skargę. Proszę uwierzyć, że pochwały, nawet pisemne do przełożonych też mogą coś nam pomóc. Nie trzeba chwalić konkretnego człowieka, wystarczy biuro.

   Najtrudniej chyba rozpoznać w biurze, komu się nudzi, a kto ma za dużo pracy. Urzędnik może siedzieć przy papierkowej robocie, a tak naprawdę coś co zajmuje pięć minut będzie robić godzinę. Ale też widząc urzędnika nic nie robiącego może nie oznaczać, że nudzi się, tylko ma prawo chwilę odpocząć i ochłonąć po jakimś zadaniu.  Są jednak komórki czy całe wydziały gdzie pracuje za dużo osób, ale jest to kosztem innych biur gdzie może brakować ludzi do pracy. Wszędzie jest tak, że jakiś kierownik czy naczelnik ma większe chody u Głównego niż inni. W takich zapomnianych biurach niestety urzędnicy są stale zmęczeni i zestresowani, a naczelnicy ciągle coś dokładają i mają pretensje. W tedy bardzo łatwo o wypalenie zawodowe pracownika. Ale przełożeni o to się nie martwią. Najwyżej pracownik sam się zwolni, a na jego miejsce da się nowego, z niższą pensją. A to, że trzeba takiego pilnować, szkolić itd. To mają w nosie.

   Podsumowując  wszystko. Nie wsadzajcie urzędników do jednego worka, w bijcie sobie do główki, że to nie my tworzymy przepisy, ale to Nas rozliczają za ich przestrzeganie, nie każdy urzędnik jest zły. Każdy jest człowiekiem i każdy z Nas może mieć zły dzień. Skargi pomagają jeśli mają swoje uzasadnienie merytoryczne, wysyłajcie także pochwały jeśli uważacie, że warto.

   Pamiętajcie, co złego to nie my :)



Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
twierdak
Czas publikacji:
piątek, 02 listopada 2012 08:23

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • ikmar napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/02 10:53:13:

    Radzę poczytać książki Parkinsona "Prawo Zwłoki" i "Jak zrobić karierę". Narzekanie na petentów, że nie rozumieją specyfiki pracy urzędnika jest trochę niesmaczne. W przypadku, gdy klient-petent jest niezadowolony z jakiejś usługi, to idzie do konkurencji.
    Odciąża w ten sposób niekompetentną firmę. W przypadku urzędu nie ma takiej możliwości. Stąd rozgoryczenie i często wręcz nienawiść do urzędów i urzędników.

  • twierdak napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/02 12:12:24:

    Więc wg Twojej opini inne urzędy mają inne ustawy i przepisy?

Dodaj komentarz