W labiryncie ludzkich spraw

Wpis

poniedziałek, 29 października 2012

W poszukiwaniu przyjaznego Banku...

    Jakiś czas temu byłem zainteresowanym kredytem hipotecznym na kupno mieszkania. Nie trzeba mieć duże zarobki aby taki dostać. Oczywiście wszystko zależy od miejsca zamieszkania. W mojej miejscowości mieszkania kosztują średnio 160 tyś złotych za 3-pokojowe. Warszawie za taką kwotę ledwo kupi się pewnie kawalerkę.

   Ale wracając do samego kredytu. Chciałem go w swoim banku PKO BP. Kwota jaką zaoferowali była wystarczająca na mieszkańko 2-pokojowe. Ale gdy już chciałem składać wniosek zaczęły się górki i przepaści. Pani niezbyt uprzejma zaczęła zadawać pytania dotyczące telefonów, wydatków na paliwo itd. No i okazało się, że w ogóle nie dostanę. Hmmm, tu moje zdziwienie, ponieważ jakoś inni dostali. No ale Oni nie byli związani z tym bankiem. Na to wygląda, że solidny kilku letni klient jest gorszy od nowego o którym nie mają zielonego pojęcia.

   Nie poddałem się, zaczęły się solidne zmiany, wręcz radykalne. Zlikwidowałem konto w Banku PKO BP i przeniosłem się do Multibanku. Oczywiście przyjęli mnie z otwartymi rękami jak na nowego klienta przystało. Miła Pani poradziła co i jak pozałatwiać aby przenieść kredyt odnawialny i potem pokierowała przy kredycie na moje mieszkańko. Ta sama Pani telefonowała osobiście gdy coś było trzeba dostarczyć lub już przyjść po podpisy. Po udzielonym kredycie myślałem, że już ta miła atmosfera skończy się.

   Pomyliłem się… Miła atmosfera trwa do teraz, już dwa lata. Gdy potrzebowałem jakiś zastrzyk gotówki w postaci pożyczki to pamiętały o mnie i dzwoniły z propozycją gdy było pewne, że mogą udzielić.

   Jak widać Panie z Multibanku wiedzą, że dobry klient to klient o którego się dba.

   A Panie w PKO BP to tylko wiedzą, że dobry klient to taki za którego można dostać solidną premię, czyli taki nowy…



Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
twierdak
Czas publikacji:
poniedziałek, 29 października 2012 12:37

Polecane wpisy